piątek, 15 lipca 2016

Piątkowy przegląd filmowy #14

Dzień dobry! :)
Dzisiaj w końcu czas na przegląd filmowy. Wyjeżdżam, więc zostawiam Was z jednym z moich ulubionych postów. Jeśli jeszcze nie wiecie co obejrzeć w ten weekend może wybierzecie jedną z propozycji, które dla Was przygotowałam. Chociaż mam nadzieję, że nie jesteście kanapowcami i aktywnie spędzacie czas i że pogoda Wam dopisuje. 



1. Labirynt Fauna - pewnie jestem ostatnią osobą, która to obejrzała. Według mnie bardzo dziwny i krwawy film, gdzie jest bardzo dużo przemocy. Wiąże się on z drugą wojną, dodatkowo pojawia się dziewczynka, której ukazuje się faun, który każe jej wykonywać przeróżne zadania. Można zobaczyć, ale jeśli wolicie spokojniejsze kino to odradzam.

2. Nigdy nie jest za późno - miałam to obejrzeć już dawno temu, ale zawsze trafiało się coś innego. W końcu udało mi się zobaczyć i nie żałuję. Film, gdzie w każdym wieku można podążać za swoimi marzeniami. Przypomina jednak, że nie powinno się przez to zapominać o najbliższych, gdyż nie wiadomo kiedy będą nas potrzebować. Ciekawa przyjemna pozycja. 




3. Jak to robią single - czyli film dla każdej z nas, tytułowej singielki, tej w związku czy próbującej poradzić sobie z rozstaniem. Jak przystało na film, gdzie gra Rebel Wilson bardzo zabawny. Opowiada o czterech kobietach, gdzie każda szuka dla siebie najlepszego wyjścia, nowego początku, miłości, zabawy czy czegoś zupełnie innego. Polecam, jeśli macie ochotę zobaczyć coś śmiesznego. 

4. Zanim się pojawiłeś - bardzo ciekawa pozycja, chociaż zakończenie trochę mnie rozczarowało. Opowiada o mężczyźnie, który jest spraraliżowany, w zasadzie nie może kontrolować całego swojego ciała. Jego opiekunką zostaje młoda dziewczyna, która bardzo chce mu jakoś pomóc i zająć czas. Wzruszająca historia o miłości i nieszczęściu. Uroniłam łzę, więc jeśli łatwo się wzruszacie polecam zabrać ze sobą kartonik chusteczek - może się przydać. 



5. Zwierzogród - mój nowy ulubiony film animowany, wyprzedził nawet Krainę Lodu. Tyle prawdy o życiu i dorosłych dawno nie usłyszałam w żadnej bajce czy nawet filmie. Film dla mniejszych dzieci jak i tych większych, więc jeśli chcecie coś obejrzeć ze swoją pociechą to dobry wybór. Dodatkowo możecie spotkać tutaj teksty z filmów takich jak np. Ojciec chrzestny - uśmiejecie się z pewnością. Najlepsza pozycja z całego zestawienia. 


Oglądałyście coś z moich nowości? Może polecacie coś ciekawego?

Udanego weekendu Wam życzę! :)

środa, 6 lipca 2016

Projekt denko 5 #2016

Cześć :)
Jak Wam mija początek lipca? Wybieram się na krótkie wakacje, ale wracam bardzo szybko, a za tydzień jadę na wesele. także w lipcu trochę napięty grafik, ale muszę robić coś, bo jak nie będę to przecież oszaleję przez tak dużo wolnego. Postaram się więcej pisać, zaraz po denku zobaczę co mam za zdjęcia i pewnie coś tam naskrobię. A teraz jeśli jesteście ciekawe co zużyłam przez ostatni miesiąc to zapraszam. 


Pierwszym produktem jest masło do ciała Harmonique, które znalazłam w którymś z Chillbox'ów. Bardzo długo je miałam, ponieważ zawsze trafiało się coś innego do zużycia a zapach goździka silnie zniechęcał mnie do sięgania po ten produkt. Niemniej w końcu go zużyłam i jestem całkiem zadowolona. Może nie zauważyłam redukcji cellulitu, ale zdecydowanie skóra była jędrniejsza i bardzo dobrze nawilżona. Kolejnym produktem jest mały krem do rąk z L'Occitane z 20% masła shea, który bardzo lubię, mam w zapasie jeszcze inne wersje i z przyjemnością je wykorzystam, bo ten krem bardzo dobrze nawilża i regeneruje skórę na dłoniach, która u mnie ostatnio dostaje w kość przez bardzo częste mycie. Kolejnymi produktami są olejek i pianka cukrowa pinacolada z Organique, zapach uwielbiam ten serii. Złuszczenie i nawilżenie także mi bardzo opowiada, dlatego chętnie sięgam po te produkty i raz na jakiś czas pojawiają się w denku. Ostatni produkt do ciała to kremowy żel pod prysznic Nivea, który niesamowicie umilał mi kąpiel. Był bardzo orzeźwiający, pobudzał i dodawał energii. Nie wysuszał skóry. 


Tonik oczarowy z Organique był bardzo dobry, bardzo przyjemnie mi się go używało, zwłaszcza przez aplikator, który rozpylał przyjemną mgiełkę. Bardzo ładnie pachniał, łagodził, odświeżał. Myślę, że za jakiś czas do niego wrócę. Kolejny produkt to olej kokosowy Organique, którego używało mi się przyjemnie dopóki nie przyszły upały i całkowicie nie rozpuszczał się w łazience. Nie mówię, że nie wrócę do oleju kokosowego, ale póki co używam czegoś innego. Pisałam o nim tutaj. Sprawdzona, najlepsza Biderma Sensibio w wersji podróżnej również musiała znaleźć się w denku. Bardzo często do niego wracam. Ostatnim produktem do pielęgnacji jest krem pod oczy Bioderma Sensibio, który według mnie jest przeciętniakiem. Używałam go pod makijaż i był okej, ale nie wrócę już do niego. 


Pojawiło się też coś z kolorówki. Pierwszy produkt to korektor rozświetlający L'Oreal Lumi Magique nr 2, który bardzo polubiłam. Ten odcień jest bardziej różowy, a dzięki temu bardzo ładnie rozświetla okolicę wokół oczu. Wolę ten kolor niż nr 1. Mam w zapasie kolejny i na pewno nie ostatni. Drugim produktem jest błyszczyk Catrice 030 Cakepop z tego co pamiętam. Fajny produkt, ale powrotów nie przewiduję. Daje ładny kolor, nawilża, ale nie porwał mnie na tyle, żeby się nad nim rozpływać.

Uf i to już wszystko. A jak Wasze zużycia? Znacie coś z moich? Lubicie, nie lubicie? Piszcie koniecznie :)
Do następnego.

wtorek, 5 lipca 2016

Ulubieńcy czerwca

Dzień dobry!
Nie mogę uwierzyć, że już mamy lipiec. W ogóle rok 2016 leci mi wyjątkowo szybko, jak żaden inny wcześniej. Obawiam się, że nim się obejrzę będzie już koniec roku. Nie wiem w ogóle jak to się dzieje. Czy Wy też tak macie?
Dawno nie było ulubieńców, ale to jakoś dlatego, że w zeszłym miesiącu miałam ich bardzo mało, a jednak teraz miałam więcej czasu, a raczej moja skóra szalała i trzeba było sobie jakoś z nią poradzić. Dodatkowo moja misja zużywania pomadek zaowocowała w ulubieńców.


Więc zacznijmy od pomadek. Pierwsza, która niesamowicie przypadła mi do gustu to Bourjois Color Boost 03 Orange Punch, która jest pół transparentna. Delikatnie zabarwia usta i bardzo dobrze je nawilża. Jeden z moich ulubionych produktów na lato. Dorwałam go podczas promocji w Rossmanie i absolutnie nie żałuję. Jedyny minus to opakowanie, z którego ścierają się napisy. Druga to pomadka, której na początku nie doceniłam, a mianowicie GR Matte Lipstick Crayon nr 11, o której pisałam tutaj. Przepiękny kolor, który ostatnio niesamowicie trzyma się na moich ustach. Jestem naprawdę zadowolona i myślę, że sięgnę jeszcze po tę pomadkę. Ostatnia to pomadka z Colourpop o nazwie Lumiere, którą pokazywałam tutaj. Również kolor idealny na dzień, który bardzo przypadł mi do gustu, do tego przepięknie pachnie ta pomadka i używanie jej było przyjemnością. Dużym plusem jest niewysuszanie ust.


Kolejnym przepięknym produktem jest paleta Too Faced Sweet Peach, która niestety jest edycją limitowaną, a od kiedy ją kupiłam używam jej namiętnie praktycznie każdego dnia. Idealne ciepłe odcienie, ale nie aż tak ciepłe jak w palecie Cocoa Blend Zoevy, gdzie niektóre kolory wyglądają na mnie wręcz pomarańczowo. Ma rewelacyjną pigmentację, nie osypuje się, nawet te błyszczące kolory i przepięknie pachnie. Kolejnym produktem jest baza nawilżająca od Marc'a Jacobs'a, o której pisałam tutaj. Nie jest to niezbędnik, ale bardzo przyjemnie mi się jej używało i chętnie po nią sięgałam w ostatnim czasie, zwłaszcza przy makijażach na wieczór. Ostatnim produktem z kolorówki jest rozświetlacz Lovely Gold Highliter, o którym pisałam tutaj. Zmieniłam zdanie, jeśli dodacie kolejną warstwę spokojnie uzyskacie efekt mokrego policzka. Czasem patrzę na siebie w lustrze i widzę bum - rozświetlacz. Niezmiernie Wam polecam obie wersje tego rozświetlacza, moim zdaniem jest dużo lepszy niż ten z Wibo, polecam zobaczyć jeśli jeszcze nie znacie. 


Jeśli chodzi o pierwszy produkt z pielęgnacji jest to żel do mycia twarzy z The Body Shop z serii Seaweed, który przeznaczony jest co cery problematycznej i do takiej bym go stosowała, ponieważ mocno oczyszcza, ale przy tym chłodzi. Zawiera w sobie mentol, dzięki czemu faktycznie przynosił ukojenie podczas tych upałów. Według mnie jest to naprawdę fajny produkt godny uwagi. Mój ma jeszcze stare opakowanie, ale myślę, że jeszcze może do niego wrócę za jakiś czas, bo tak mi się go przyjemnie używało, że w przyszłym miesiącu na pewno zobaczycie go w denku. Drugim produktem z pielęgnacji jest pioruńsko drogie serum L'Occitane Extrait Divin, które podkradłam mojej mamie, a w zasadzie je sobie przywłaszczyłam. Od czasu kiedy go używam mam wrażenie, że moja cera jest rozjaśniona, promienna i ma ładny koloryt. Do tego jest bardzo jędrna i sprężysta, myślę, że za kilka lat, kiedy będzie mnie na nie stać z przyjemnością do niego wrócę. Na razie z bólem serca je denkuję. 


Przedostatnim produktem jest krem do rąk L'Occitane 20% shea o zapachu róży. Jak przystało na tę serię bardzo treściwy, dobrze nawilżający krem do rąk, po który bardzo często sięgałam w ostatnim czasie, bo moje ręce wołają o pomstę do nieba. Naprawdę bardzo serdecznie je polecam. Ostatnim produktem jest balsam do ciała z masłem shea z Organique o zapachu truskawki i guawy. Pachnie po prostu nieziemsko, z przyjemnością nim się smarowałam. Doskonale nawilża i regeneruje skórę, myślę, że również sprawdzi się przy poparzeniach słonecznych, żeby odżywić ciało. Bardzo polecam, a zwłaszcza ten zapach. Cudo!

I to już wszyscy ulubieńcy jakich chciałam Wam pokazać. Znacie któregoś z moich? Podzielcie się koniecznie swoimi :)
Buziaki! :*