marca 24, 2015

Sephora Outrageous Curl, Dramatic volume and curve mascara.

Witajcie kochane! ;)
Korzystam z czasu i przygotowuję jeszcze post na jutro. Jutro zapowiada się naprawdę ciężki dzień, a praktycznie wszystko zostaje na mojej głowie. Mieszkanie, pies, siostra, a poza tym mam także inne obowiązki. Nie zostaje mi nic innego jak wykorzystać czas wolny i nadrabiać zaległości. 


Dzisiaj zapraszam Was na post o nowej maskarze Sephora. Wiem, że wiele z Was czeka na opinię o RollerLash Benefit, ale tę muszę jeszcze trochę po testować.



Maskarę dostajemy w zakręconym opakowaniu, które bardzo mi się podoba. Środek wbrew pozorom mieści w sobie bardzo malutką precyzyjną szczoteczkę. Tusz ma dodawać objętości i podkręcać rzęsy. Sam w sobie jest bardzo mokry i nie zauważyłam, żeby jakoś bardzo przysechł po leżeniu. Długo schnie po nałożeniu na rzęsy, ale dla mnie nie jest to jakiś wielki problem.


Szczoteczka potrafi dać naprawdę spektakularny efekt, bo mocno podkręca i widocznie pogrubia nawet takie liche rzęsy jak moje. Niestety matka natura nie obdarzyła mnie w tej dziedzinie rzęsiskami do nieba, więc muszę sobie radzić inaczej.


Byłabym z niej bardzo zadowolona, bo poza tym, że je podkreśla, także nie osypuje się i trzyma cały dzień. Jednak ma jedną WIELKĄ wadę, niesamowicie skleja rzęsy w owadzie nóżki co możecie zobaczyć poniżej. Niezbędny jest grzebyczek do ich wyczesania. Dla mnie jest to wielki minus, bo fakt po wyczesaniu są mocno podkreślone, ale ile czasu dodatkowo muszę stracić na tę czynność, a nie wiem jak Wy, ale wolę te pięć minut przeznaczyć dodatkowo na sen. Kosztuje 59 zł, dostępny oczywiście w Sephora. Nie jest to zły produkt, ale maskara Eveline za 15 zł daje mi wszystko czego moje rzęsy potrzebują, więc nie będę przepłacać.
Nie wiem, może nie potrafię posługiwać się tą małą szczoteczką, ale próbowałam na wszystkie sposoby i efekt jest ten sam. No niestety, nie jest to produkt dla mnie.


Znacie? Co sądzicie? Jakie maskary polecacie? Jakich lepiej unikać?
Buziaki! :*

18 komentarzy:

  1. no trochę droga. dużo fajnych maskar jest, właśnie tak jak piszesz, za 10-15zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, chyba muszę się wybrać w końcu po mojego ulubieńca do Rossmanna :)

      Usuń
  2. Jak na taki efekt bez WOW to zdecydowanie szkoda przepłacać bo akurat praktycznie 60 zł za tusz do rzęs to nie najmniejsza kwota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku to i tak jest niezły efekt, ale to sklejanie rzęs odpada.

      Usuń
  3. Fajne opakowanie. Tylko szczotka jakoś mnie nie poraża. Wolę klasyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak? Ja zdecydowanie jestem fanką silikonowych :)

      Usuń
  4. Nie miałam jej, a ja uwielbiam Maybelline Colossal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tę maskarę i bardzo lubiłam, ale po jakimś czasie już nie dawał mi takiego efektu jak na początku :(

      Usuń
  5. Jak za taką cene, jak dla mnie trochę marny efekt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się ma takie liche rzęsiska jak ja to praktycznie żadna masakra nie da efektu WOW, więc należy wziąć na to trochę poprawkę :) Dodatkowo nie miałam siły ich rozczesać.

      Usuń
  6. ale ma dziwną szczoteczkę!

    OdpowiedzUsuń
  7. efekt faktycznie jest niezły...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie kusi mnie, znam lepsze i tańsze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używałam jej, ale lubię właśnie takie małe szczoteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jka na taką cene to efekt jest słaby :) Jednak ten tusz nie jest dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie podoba mi się. Ja jestem wierna loreal volume million lashes.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 U Vajlet , Blogger