lutego 21, 2016

Kosmetyki z Ameryki: Milani Cosmetics

Dzień dobry! :)
Witajcie w tą deszczową niedzielę. W końcu mam trochę czasu, bo ostatnie 5 dni chorowałam i absolutnie do niczego się nie nadawałam. Jeszcze nie jest w 100% super, ale nie można od razu mieć wszystkiego, odporność zbieram z powrotem małymi kroczkami. Dużo dzieje się ostatnio, w sumie u mnie zazwyczaj dzieje, tak na tle prywatnym przez co ciężko mi to pogodzić z blogiem. Dość narzekania, czas przejść do dzisiejszego posta, zapraszam na pierwszy post z serii "Kosmetyki z Ameryki", 


Milani Cosmetics jest bardzo popularną marką w USA. Ich najbardziej znanym produktem jest róż o wdzięcznej nazwie Luminoso. Widziałam go u wielu vlogerek, nie tylko amerykańskich. Dzięki sklepowi glowstore.pl mogłam go właśnie zakupić. Przez przypadek znalazłam go na instagramie i tak już dwa razy udało mi się zamówić coś ciekawego.


Luminoso jest przepięknym koralowo - pomarańczowym różem, który będzie pasował wielu typom urody szczególnie latem. Nakładając go na policzki zostawia także delikatną rozświetlającą poświatę. Mi się bardzo podoba, chociaż zdecydowanie na nadchodzącą wiosnę. Długo się utrzymuje, ale czasem bywa troszkę kłopotliwy w aplikacji, przynajmniej ja miałam problem, bo nie chciał współpracować z żadnym pędzlem, ale potem sięgnęłam po naturalny i już było w porządku. Opakowanie dodatkowo zawiera lusterko i taki mały pędzelek jak przy różach Bourjois. Niestety przebitka jest dość spora, bo na stronie polskiego przedstawiciela kosztuje 58,99 zł. Niemniej jeśli będziecie miały okazję go kupić to śmiało, bo jest piękny,






Jeśli chodzi o pomadki to pierwsza z nich, czyli Plumrose to absolutne cudo. Bardzo ładny dzienny kolor, który sprawdzi się na każdą okazję i do każdego makijażu. Jest bardzo przyjemnie nawilżająca i nie sprawia żadnego problemu z aplikacją. Błyszcząca warstwa bardzo szybko znika zostawiając usta o satynowym wykończeniu. Nie zauważyłam wysuszenia ust. Bardzo ją lubię i często sięgam w dziennym makijażu. Jeśli chodzi o Carpet Blend to już jest zupełnie inna historia. Przede wszystkim aplikacja, która jest bardzo trudna nawet przy użyciu konturówki, bez której zdecydowanie ani rusz. Zachowuje się na ustach tak samo jak jej poprzedniczka. Trzeba trochę uważać, bo lubi się czasem przemieszczać po twarzy i odbijać się w różnych miejscach. Zawsze jak ją nakładam zabieram ze sobą korektor do twarzy, bo nigdy nic z nią nie wiadomo. Każda z pomadek kosztuje 28,99 zł. 



Jeśli wybrać którąś to zdecydowanie tą pierwszą, będziecie dużo bardziej z niej zadowolone.

I jak Wam się podobają? Co Wy na kolejne posty z tej serii? Piszcie koniecznie co Wam się najbardziej spodobało. 
Buziaki! :*

5 komentarzy:

  1. pierwszy kolor pomadki całkiem fajnie wygląda na zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej marki, ale widzę kuszące opakowanie i świetną ich zawartość!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 U Vajlet , Blogger