środa, 4 listopada 2015

My Secret Face Illuminator Powder, Princess Dream

Dzień dobry! :)
Od paru dni mgła w Szczecinie nie ustaje. Co roku jest taki czas, gdzie po prostu nic nie widać. Jest to strasznie upierdliwe zwłaszcza jak się codziennie dojeżdża samochodem na uczelnię. No, ale nic, zostaje mi czekać aż trochę się uspokoi. Szczerze? Dla mnie mogłaby być już zima i śnieg, może jestem inna, ale jak mam wybierać to wolę zimę niż jesień :)
To jak już opowiedziałam o pogodzie to mogę się z Wami podzielić faktem, że od wczoraj robię sobie paznokcie hybrydowe, co prawda dopiero się uczę, ale może za jakiś czas pojawi się zdobienie czy coś ;D Pomyślę o tym, bo na razie moje paznokcie to bardzo podstawowe mani. 
Dzisiaj o rozświetlaczu. Podczas wakacji pojawił się strobing, który jest niczym innym jak konturowaniem buzi za pomocą rozświetlacza i różu, tylko teraz dopiero ktoś to nazwał.  Zapraszam na recenzję :)

OD PRODUCENTA:

Rozświetlacz w kolorze ciepłego beżu, odpowiedni dla każdego typu kolorystycznego. Wzmacnia blask skóry oraz sprawia, że twarz wygląda zdrowo i promiennie. Formuła kosmetyku zapewnia bezproblemową aplikację i doskonałe wykończenie makijażu. Gwarantuje mocny połysk i efekt 'tafli'.




Jest to produkt wypiekany, a co za tym idzie bardzo wydajny. Kosztuje bodajże 12,99, więc grosze przy sławnej Mary - Lou Manizer z theBalm, którą również mam. Jest bardzo miałki przez co trochę pyli, ale mi to nie przeszkadza, bo i tak bardzo dobrze się z nim pracuje. 

Kolor to ciepły beż, ale na tyle neutralny, że naprawdę będzie wyglądał pięknie na wielu typach kolorystycznych. Pigmentacja to też rewelacja.
Jeśli macie ciężką rękę to spokojnie, bo jeśli nie będziecie nabierać produktu nie wiadomo ile na pędzel to nic się tutaj nie stanie. Osiągniecie nim raczej bardzo naturalny delikatny efekt, no chyba, że przesadzicie z ilością. Daje naprawdę piękny efekt, zdrowej i wypoczętej skóry. Osobiście ostatnio polubiłam nakładać go na mokro, wygląda po prostu cudnie i mam wrażenie, że też lepiej się trzyma. Jeśli chodzi o trwałość to nie mam nic do zarzucenia, bo wytrzymuje dłużej niż róże na moich policzkach, tak 8-10 godzin. 



Na zdjęciu nałożony tradycyjnie na sucho. Bardzo mi się podoba. Uważam, że Daniel Sobieśniewski wykonał tutaj kawał dobrej roboty i oby więcej takich produktów! :)

Znacie ten produkt? Jaka jest Wasza ocena?
Buziaki! :*

13 komentarzy:

  1. Dopóki nie zużyję mojej Mary Lou, nie myślę o niczym innym. Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ich kilka i w sumie jeszcze mi mało :) wolę go chyba nawet od Mary.

      Usuń
  2. Kocham Mary Lou, ale ten też mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wygląda ten rozświetlacz :) Ja mam wspominany przez Ciebie Mary-Lou, ale może kiedyś skuszę się też na ten z My Secret tak na zastępstwo, bo wiele dziewczyn go poleca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest naprawdę wart sprawdzenia, bo dawno nie spotkałam tak dobrego rozświetlacza :)

      Usuń
  4. Gdzieś już czytałam, że jest świetny ;) ale ja mam kobo i na razie nie potrzebuję niczego innego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie rozumiem, chociaż ostatnio mam obsesję na punkcie rozświetlaczy :)

      Usuń
  5. Slicznie wygląda na Twojej buźce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też się właśnie na niego skusiłam...

    OdpowiedzUsuń