listopada 01, 2015

Denko 9 #2015

Dzień dobry!
W końcu troszkę więcej czasu mam, ale nie aż tak dużo. Nie myślałam, że studiowanie dwóch kierunków może się tak na mnie odbić, a już najbardziej irytuje mnie to, że jest np. 14, a ja się czuję jakby była 18. Może przesadzam, ale tak czuję. Dzisiaj Święto Zmarłych, czyli dzień szczególnej zadumy. Jako, że nie mogłam w tym roku pojechać do rodziny, a w Szczecinie nie zmarł nikt z moich bliskich zastanawiam się czy nie iść i nie zapalić gdzieś znicza. O dziwo jest piękna pogoda, w sumie jak od kilku lat na Wszystkich Świętych. 

Dzisiaj mam dla Was denko. Trochę się tego nazbierało, bo wiele rzeczy mi się pokończyło i coś czuję, że w tym miesiącu denka nie będzie, bo nie uzbiera się satysfakcjonująca mnie liczba produktów. Ale zapraszam Was na denko październikowe :)


Na początek trzy produkty z Pat&Rub z serii hipoalergicznej. Zacznę od tych, które bardzo przypadły mi do gustu. Pierwszym z nich jest żel pod prysznic, który jest delikatny dla skóry, nawet tej po zabiegu, swędzącej i przesuszonej. Nie podrażnił mnie, nie wysuszył jeszcze bardziej, był bardzo wydajny i gdyby nie to, że go nie oszczędzałam to spokojnie starczyłby m na 1,5-2 miesiące. Drugim jest olejek o przepięknym delikatnym zapachu, który doskonale nawilżał i szybko się wchłaniał, rewelacyjne rozwiązanie po porannym prysznicu. Chętnie jeszcze do niego wrócę. Jeśli chodzi o balsam to jest on okej, ale jak za tą cenę to wydajność bardzo słaba i działanie przeciętne, o balsamu nie wrócę, aczkolwiek mam go jeszcze w innej wersji zapachowej.


Tym razem produktów do twarzy uzbierała się całkiem zacna gromadka. Pierwsze to produkty Tołpa Rosacal, o których pisałam tutaj. Jeśli znajdę je w jakiejś przyzwoitej promocji to myślę, że chętnie się skuszę na nie, zwłaszcza na żel micelarny. Kolejnym produktem jest woda tonizująca Ziaja, której skończyłam już drugie opakowanie, a pisałam o niej tutaj. Myślę, że za jakiś czas znowu po nią sięgnę. Zużyłam także maseczkę do twarzy, co często się nie zdarza (chyba, że saszetki), a jest to maseczka miodowa z TBS, której również poświęciłam osobny wpis. Bardzo fajna, generalnie polecam, ale w tym momencie mam bardzo dużo maseczek, poza tym lubię je testować i zmieniać. Ostatnim produktem jest pasta oczyszczająca Ziaja, do której raczej już nie wrócę. Miałam dwa opakowania i chyba mi wystarczy, bo ta tubka jest okropnie upierdliwa, a jak się ją rozetnie to produkt bardzo szybko w środku wysycha. 


Kolejne opakowanie suchego szamponu Batiste chyba nikogo nie dziwi. Tym razem wersja limitowana Neon Lights. Zużyłam także maskę do włosów Douglas, po którą już raczej nie sięgnę, bo przeproteinowałam sobie włosy, jest to bardzo dobry produkt, do włosów zniszczonych, a więcej poczytacie tutaj. Zużyłam także mgiełkę truskawkową do ciała TBS, która zdecydowanie nie pachnie truskawką. Osobiści uważam, że akurat zapach truskawki w tych produktach jest bardzo nieudany i nie sięgnę po ten produkt ponownie. Mam jeszcze jedną mgiełkę, którą bardzo lubię, ale o tym kiedy indziej.


Do makijażu też coś wpadło. Pierwszy produkt to krem CC Bourjois, z którym się nie polubiłam, a więcej poczytacie o nim tutaj. Zużyłam, bo nie lubię wyrzucać kosmetyków. Był takim produktem, po który sięgałam rano przez większość lata jak nie bardzo wiedziałam czego użyć, a musiałam jakoś wyglądać. Nie zrobił na mnie większego wrażenia i nie wrócę do niego ponownie. Kolejny produkt to bardzo dobry balsam do ust Clarins, o którym także pisałam (klik). Być może do niego jeszcze wrócę. Bardzo nawilżający i wydajny tylko cena dość wysoka. Korektor HD z NYX'a nie zrobił na mnie większego wrażenia, bo miał jakiś pomarańczowy odcień, a kolor jaki miałam to Light. Kładłam go troszkę pod oczy a potem nakładałam korektor rozświetlający. Nie wrócę do niego. Ostatnim produktem jest coś do ust, czyli Lip Tint z Bell, który bardzo lubiłam i mam jeszcze jeden, być może kupię następny. Mega nawilżający i dający lekki kolor.


Ostatnimi rzeczami, o których w zasadzie zapomniałam to całkiem niezłe chusteczki oczyszczające z Nivea, a także peeling mango z TBS, za którym nie przepadam, ale o peelingach tej marki w końcu kiedyś Wam napiszę, bo jakoś nie mogę się do tego zebrać w sobie.

Uff, to już wszystko co udało mi się zużyć w zeszłym miesiącu. A jak Wasze zużycia? Znacie coś z moich?
Buziaki! :*

7 komentarzy:

  1. Spore denko, lubię produkty Tołpy ;) a zaciekawiłaś mnie tą wersją limitowaną Batiste ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli szukasz to kupowałam na e-zebra.pl :)

      Usuń
  2. A ja uwielbiam pastę z Ziaji i mogę wracać i wracać do niej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Dla mnie zrobiła się za mocna, chyba wolę delikatniejsze zdzieranie.

      Usuń

Copyright © 2014 U Vajlet , Blogger