poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Sephora, błotna maseczka oczyszczająco - matująca

Dzień dobry!
Mam nadzieję, że weekend Wam się udało i jesteście pełne energii. Mój był nie najgorszy, ale bywały lepsze, wiadomo, zdarza się. Niedługo na blogu pojawi się haul, którego milion lat nie było. Ostatnio taki post pojawił się na początku kwietnia, więc w tym tygodniu koniecznie muszę go wstawić. Dajcie mi chwilę aż przyjdą wszystkie paczki :) A dzisiaj zapraszam Was na recenzję maseczki, która zdecydowanie zasługuję na swój własny post, a mianowicie maseczka błotna z Sephory, która często jest porównywana z chyba czarną wersją maseczki GlamGlow, która jest 4 razy droższa. 


Maseczka z Sephory została oczywiście dodatkowo spakowana w kartonik. Pojemność 60 ml za 55 zł, więc myślę, że jest to całkiem niezła cena, tym bardziej, że produkt jest wydajny.

Jest to bardzo oczyszczająca maska. Jako posiadaczka cery mieszanej używam go na strefę "T" oraz na pory przy nosie i jeśli mam jakieś niedoskonałości to również na nie. Trzymam ją tak mniej więcej 5-10 minut. Zalezy to też od tego czy piecze mnie od niej skóra. Zwykle nie mam z tym problemu i przy tej maseczce też nie miałam, ale jeśli macie podrażnioną, zmęczoną i wrażliwą skórę to lepiej jej nie nakładać w tych dniach. Wrażliwcom w ogóle ją odradzam, bo według mnie jest naprawdę mocna. Ma dość specyficzny zapach, ale nie jest to coś czego kompletnie nie da się znieść, powiedziałabym, że czuć błoto, więc to chyba nic dziwnego. 



Maseczka należy do tych zastygających. Potem zmywam ją ciepłą szmatką flanelową i domywam zimną wodą. Chyba, że nakładam jeszcze płatek oczyszczający na nos, to wtedy używam letniej wody. Ta maseczka świetnie oczyszcza, ale przede wszystkim otwiera pory na nosie, przez co wągry są łatwiejsze do usunięcia. Dlatego właśnie często po niej używam płatków oczyszczających. 

Bardzo dobrze matuje, zwęża pory, dzięki czemu są mniej widoczne. Niestety może wysuszyć, dlatego polecam nakładać ją punktowo. Mam wrażenie, że od czasu kiedy jej używam moja strefa "T" bardzo się poprawiła. Nie czuję już tak mocno osadzonych wągrów. Oczywiście przyspiesza walkę z niedoskonałościami. Faktycznie matuje. Używa jej także moja siostra, która również jest z niej zadowolona. 


Z czystym sumieniem mogę ją polecić, zwłaszcza jeśli macie cerę problematyczną. Znacie tę maseczkę? Próbowałyście? Może macie swoje sposoby na skuteczne oczyszczanie? Piszcie koniecznie :)

Buziaki! :*

7 komentarzy:

  1. Kupię ją... zawsze o niej zapominam w S ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w tym strasznym miejscu na "S" można zapomnieć o wszystkim w ferworze zakupów :D

      Usuń
  2. Dobrze wiedzieć. Może produkt nie dla mnie, ale sporo osób mnie pyta o produkty do takiej buzi. Super !

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiłaś mnie tą maseczką ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie jakoś nie zachęca na razie :)

    OdpowiedzUsuń