czerwca 10, 2018

Clarins Everlasting Foundation SPF 15

Cześć, dzień dobry!
Jak Wam mija weekend? Mnie całkiem dobrze, chociaż wszechobecny upał daje się we znaki, ale nie narzekam. Oby tylko całe wakacje były takie piękne jak ten maj i czerwiec. 

Podkłady Clarins są bardzo znane. Mam wrażenie, że większość osób ma wśród nich swojego ulubieńca. Kiedyś pisałam Wam o wersji Skin Illusion (klik), który nieszczególnie przypadł mi do gustu. Dzisiaj czas na podkład, który ma być mocniejszy, bardziej trwały i w ogóle och i ach. Czy faktycznie tak jest? Zaraz się przekonacie :)



Podkład Claris Everlasing Foundation SPF 15 (odcień 103 Ivory) został nam podany w pięknej, szklanej buteleczce. Za jej zakrętce mamy dodaną literkę "C". Całość prezentuje się bardzo ekskluzywnie i na pewno będzie ozdobą każdej toaletki. Podkład ma charakterystyczny dla podkładów tej marki zapach - lekko ogórkowy, bardzo świeży. Czy według mnie to konieczne? Nie, ale na pewno uprzyjemnia codzienne nakładanie. 




Kupiłam go kiedy było w ofercie miesiąca w Douglasie. Wzięłam najjaśniejszy odcień i tutaj pierwsza uwaga - kolor jest po prostu za ciemny i delikatnie wpada w róż. Jeśli chodzi o aplikację to nie mam mu nic do zarzucenia, nie smuży się, łatwo blenduje, ale jeśli macie rozszerzone pory tak jak ja to bez bazy na nie się nie obejdzie, bo lubi się zbierać w takich miejscach, tak samo jeśli macie głębokie linie uśmiechu też się zbierze. Miło, że ma filtr, ale jest to podobno podkład długotrwały, więc wolałabym, żeby go nie miał, wtedy teoretycznie można byłoby go używać na większe wyjścia.





Niestety mam wrażenie, że kiedy nakładam ten podkład moja skóra wygląda starzej, a po kilku godzinach wyglądam po prostu tragicznie. Ciastkuje się, zbiera się w skrzydełkach nosa, a także bardzo szybko zaczynam się świecić. Po raz kolejny nie zauważyłam właściwości pielęgnacyjnych jak obiecuje producent. Fakt, stopień krycia jest przyzwoity, ale na pewno nie jest to pełne krycie. Matowego wykończenia także nie ma, chociaż dla mnie to nie problem, bo i tak używam pudru.  Niestety bez dobrego pudru się nie obejdzie, bo nawet z nim bardzo szybko zaczynam się świecić. Wiem, że wiele osób bardzo poleca ten podkład, niestety u mnie on się nie sprawdził. Największa wada? Po prostu nie jest długotrwały na mojej mieszanej skórze. Po prostu spływa z niej w ciągu dnia, a i zapomniałabym ja go czuję na swojej skórze. Na pewno nie jest to podkład, do którego wrócę. Tutaj chyba kończy się moja przygoda z podkładami tej marki. 

Jak Wam się podoba? Znacie go? Lubicie? Nie lubicie? Jaki jest Wasz ulubiony podkład? Czego unikać? Piszcie koniecznie :)

Buziaki! :*

2 komentarze:

  1. Kupiłam go na swój ślub, wybrałam odcień Sand i ma bardzo ładny żółty odcień. Z pudrem i fixerem trzymał się świetnie od rana do rana ;) Nie utrwalony lubi się u mnie ścierać z okolicy nosa. U mnie nie wchodzi w zmarszczki. Oczywiście wszystko jest kwestią indywidualną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. JA go zaś uwielbiam, za krycie, wygładzenie i wygląd :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 U Vajlet , Blogger