poniedziałek, 6 marca 2017

Ulubieńcy stycznia i lutego #2017

Chociaż uważam, że bardziej powinnam ich nazwać ulubieńcami zimy. Mam tutaj tylko kolorówkę, nic z pielęgnacji, a to dlatego, że dopiero po fakcie przypomniałam sobie o moich ulubieńcach, teraz wiem, że muszę ich zapisywać na bieżąco. Nic straconego, pojawią się na pewno w kolejnych. Tymczasem zapraszam Was na garstkę produktów, po które sięgałam z przyjemnością w ostatnich dwóch miesiącach, może dłużej może krócej. 


Na pierwszy rzut idzie podstawa makijażu. Jako bazę bardzo lubiłam używać UD Brightening& Tightening Primer. Ładnie wygładza skórę i dobrze nakłada się na nią makijaż, nie jest to silikonowa baza, przynajmniej nie jest tak śliska. Jeszcze napiszę Wam o niej więcej. Kolejnym produktem jest nowy podkład Rimmel Fresher Skin, o którym też napiszę Wam więcej, sięgałam po niego bardzo często na co dzień, jeszcze do końca nie wiem czy go lubię, ale na pewno jest to przyjemny produkt, będzie bardzo fajny na lato. Jeszcze jeden podkład to UD Naked Skin, który kupiłam na potrzeby sesji zdjęciowej i muszę Wam powiedzieć, że bardzo mnie zaskoczył tym jak wygląda na skórze i swoją trwałością. Ostatnim produktem jest korektor UD Naked Skin w najjaśniejszym odcieniu i powiem Wam, że to jest dopiero jasny korektor, ale na tyle go polubiłam, że zastanawiam się nad zakupem ciemniejszego koloru. 


Tak często sięgam po rozświetlacz MySecret Princess Dream (klik), że to chyba przestało mieć sens umieszczać go w ulubieńcach, jak na razie jest to według mnie i nie tylko mnie najlepszy drogeryjny rozświetlacz, po prostu genialny! Kolejnym produktem, który uwielbiam jest bronzer Inglot nr 502, ponieważ ma bardzo ładny, lekko ciepły kolor, przez co idealnie nadawał się do dodania koloru skórze. Uwielbiam i naprawdę często po niego sięgam, zresztą nie pierwszy raz znajduje się w ulubieńcach, a mu kupiłam dodatkową kasetkę, żeby mógł ze mną podróżować. Kolejny raz możecie też zobaczyć mój ulubiony pigment nr 14 z Inglota, no nie mogę się bez niego obyć, bardzo często po niego sięgam przy każdym makijażu czy dziennym czy wieczorowym. Kolejnym produktem, już ostatnim z Inglota jest baza pod cienie, która bije na głowę wszystkie inne, nawet te wysokopółkowe (klik). Najlepsza, jeśli jeszcze jej nie znacie to sprawdźcie koniecznie. Ostatnim produktem do oczu jest czarna kredka SuperShock Avon, dawno nie spotkałam produktu, który by mnie tak zaskoczył, rewelacyjna jakość w dobrej cenie, jak na razie jest to najlepsza czarna kredka z jaką się spotkałam, która ma nasycony kolor i bardzo dobrze się rozciera, jest też dobrą bazą pod smoky eye. Sprawdzicie sobie ją koniecznie. 


Mam Wam do pokazania jeszcze moje dwie ulubione pomadki, po której sięgałam zdecydowanie najczęściej. Pierwsza to pomadka theBalm MMH odcień Sincere (klik). Idealny kolor do noszenia na co dzień, długo się utrzymuje, pasuje do każdego makijażu i na każdą okazję, podobnie jak druga pomadka, po którą sięgałam chyba jeszcze częściej ze względu na formułę. Pisałam o niej w poprzednim poście (klik), a mowa o pomadce MAC Creme in Your Coffee w wykończeniu cremesheen, bardzo serdecznie Wam polecam, piękny kolor i bardzo przyjemnie się ją nosi.



A jacy są Wasi ulubieńcy? Przeważa kolorówka czy pielęgnacja? Polećcie swoje ulubione produkty, chętnie je sobie sprawdzę.
Buziaki! :*

3 komentarze:

  1. Mnie ciekawi i kusi baza pod ciebie Urban decay.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pod cienie miało być :)

      Usuń
    2. Urban chowa się przy bazie z Inglota, moim zdaniem nie ma co przepłacać :)

      Usuń