stycznia 11, 2017

Hagi Cosmetics peelingi do ciała

16
Hagi Cosmetics peelingi do ciała
Dzień dobry! :)
Jak dobrze mieć trochę czasu, który można spędzić w domu. Z drugiej strony jestem osobą, która za długo leżeć nie może, dzień jest okej, dwa to już trochę dużo, ale trzy i więcej to przesada. Muszę coś robić, bo inaczej zaczyna mi odbijać, ujawnia się moje ukryte ADHD (żartuję). Kilkukrotnie wspomniałam Wam już o peelingach Hagi i czas najwyższy zaprosić Was na recenzję.


Jestem ogromną fanką peelingów cukrowych. Jakoś zdecydowanie bardziej przekonują mnie niż solne, zwłaszcza te drogeryjne, które oblepiają skórę okropną parafiną. Nie jestem fanką, tym bardziej, że teraz wiem, że miałam zapchaną skórę na nogach. Nie tylko twarz w końcu może się zapychać. 


Ten peeling to jest absolutne cudo. Jest to peeling cukrowy z mnóstwem olejów i dobrych składników. Przez zawartość olejów z cytrusów, ale także oleju konopnego ma naprawdę ciekawy i orzeźwiający zapach. Mam wrażenie, że też bardzo przyjemnie (nieinwazyjnie) chłodzi skórę. Doskonale usuwa martwy naskórek i przywraca blask i świeżość skórze. Bardzo dobrze nawilża co na pewno będzie ważnym atutem dla leniuszków takich jak ja, co nie bardzo lubią się balsamować. Skóra jest gładka i odżywiona, a zawarte w peelingu pestki słonecznika powodują, że czynność jest dużo bardziej efektywna. W opakowaniu znajduje się 300 g świetnego produktu za 35 zł. Kupiłam go ze zniżką 40%, ale powiem Wam, że nie szkoda by mi było ceny regularnej kiedy jest to rewelacyjny, polski, naturalny produkt. Do tego bardzo podoba mi się szata graficzna, a opakowanie jest plastikowe co nie grozi pobiciu się w łazience.

Skład:
Sucrose, Papaver Somniferum (Poppy) Seeds, Helianthus Annuus (Sunflowe) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Macadamia Ternifolia (Macadamia) Seed Oil, Glycerin, Cetearyl Olivate/Sorbitan Olivate, Caprylic/Capric Triglyceride, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Papaver Somniferum (Poppy) Seed Oil, Menthol,Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin) Peel Oil, Citrus Aurantifolia (Lime) Oil, Cymbopogon Schoenanthus (Lemongrass) Oil, Citrus Limonum (Lemon) Oil, Parfum, Citral*, Eugenol*, Geraniol*, Citronellol*, Limonene*, Linalool*, Tocopherol (Vitamin E), Dehydroacetic Acis, Benzyl Alcohol


Drugim peelingiem, który mam w użyciu tej marki to peeling solny. Ale nie jest to peeling jaki znajdziecie w drogerii, bo ma zdecydowanie mniejsze drobinki, no i oczywiście nie oblepia skóry. Jest dużo bardziej oleisty niż jego poprzednik, przed każdym użyciem dokładnie mieszam olej, który się wydostał z resztą zawartości. Faktycznie pachnie marcepanem, ale szczerze mówiąc jakoś mnie ten zapach nie uwiódł. Mam wrażenie, że ten produkt bardziej natłuszcza niż zdziera, chociaż nie powiem, jest całkiem niezłym zdzierakiem, bo swoją rolę wypełnia w 100%, przy tym macie dobre nawilżenie i produkt idealny na zimę. Nie wiem czemu, ale zdecydowanie bardziej lubię peeling cukrowy, chociaż ten również jest rewelacyjnym produktem. To chyba zapach. Pojemność to 400g, a kosztuje 35 zł. Wydajność przyzwoita, starczy na 1-2 regularnego używania.



Skład:
Sodium Chloride, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Prunus Domestica (Plum) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Glycerin, Parmuf, Tocopherol (Vitamin E), Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Mica, Titanium Dioxide, Iron Oxide, Manganese Violet, Tin Oxide


Znacie firmę Hagi? Co sądzicie? A może znacie te produkty? Piszcie koniecznie :)
Buziaki! :*

stycznia 09, 2017

♥ Ulubieńcy roku 2016 ♥

11
♥ Ulubieńcy roku 2016 ♥
Witajcie! :)
Aż mi wstyd, bo ten post miał pojawić się w zeszłym tygodniu, ale trochę zaniemogłam czasowo, a także na zdrowiu. Zostałam uziemiona w domu z zapaleniem zatok, także korzystając z tego piszę dla Was ten post. Styczeń to od kilku lat dla mnie miesiąc wyjęty z życia, nim się obejrzę będzie luty etc. 
PS. Składam Wam spóźnione najlepsze życzenia w Nowym Roku! :)



Tak jak w zeszłym roku nie ma tego super dużo,  jestem raczej wybredna i ciężko mnie zadowolić albo po prostu nie miałam szczęścia w tym roku do dobrych produktów. Było ich dużo, tych które lubiłam, ale tych które skradły moje serce była zaledwie garstka. Więc jeśli chcecie zobaczyć tych kilka produktów to zapraszam dalej. Kolejność jest zupełnie przypadkowa, wszystkie te produkty bardzo lubię i mnie zachwyciły :)



1. Inglot pigment nr 14 
Uwielbiam pigmenty Inglota, ale ten polubiłam najbardziej ze wszystkich jakie mam. Jest piękny, beżowo ciepły, delikatnie łososiowy. Idealnie nadaje się do rozświetlania wewnętrznego kącika oka, ale także na całą powiekę. Ten produkt jest praktycznie nie do zużycia, a ja zauważyłam w nim dość spory ubytek w porównaniu z innymi kolorami jakie posiadam.

2. MySecret Face Illuminator Powder (klik)
Rozświatlacz po który z pewnością sięgałam najczęściej w ubiegłym roku. Daje piękny efekt rozświetlenia, ma bardzo ładny kolor współgra z wieloma typami urody. Można powiedzieć, że używałam go praktycznie przez 3/4 roku. Tani i dobry, bardzo Wam polecam.

3. Golden Rose Mineral Terracotta Powder nr 4 (klik)
Odcień, który idealnie nadaje się do ocieplania skóry. Daje jej taki zdrowy blask i wygląda tak bardzo świeżo. Do tego długo trzyma się na skórze, nie robi plam, nic dziwnego się z nim nie dzieje i jest nieziemsko wydajny. 

4. theBalm Meet Matt(e) Hughes (klik)
Dla mnie najbardziej komfortowe i długotrwałe pomadki płynne jakie znalazłam, a trochę ich przetestowałam. Dalej bardzo często po nie sięgam i absolutnie nie zmieniłam zdania. Polecam serdecznie.

5. Rimmel Stay Matte 
Oczywiście ten transparentny. Bardzo dobry puder, którego używanie było przyjemnością, a sięgałam po niego tak często, że wyparł z użycia inne pudry. Na pewno kupię kolejne opakowanie i będę używać i w kolejnych latach. Kolejny tani i dobry produkt. 

6. GlamShadows (klik)
Od kiedy kupiłam te cienie praktycznie nie używam żadnych innych. W niektórych pojawiło się nawet denko. Bardzo Wam polecam te cienie, bardzo dobrze się z nimi pracuje, łatwo się rozcierają, nie ma problemu z intensyfikacją kolorów. Jeśli jeszcze nie znacie tych cieni to sobie sprawdźcie, zwłaszcza że można kupić sobie kilka na spróbowanie, a nie całą paletę.

7. Hybrydy Semilac
Od kiedy zaczęłam robić manicure hybrydowy nie wróciłam do zwykłych lakierów. Dla mnie to kilka godzin poświęcone, żeby przez kolejne 2-3 tygodnie nie martwić się odpryskiem. Zależy oczywiście jak bardzo odrosną mi paznokcie albo czy po prostu znudzi mi się kolor. Jeśli jeszcze nie próbowałyście hybryd to polecam serdecznie.

8. Gąbeczki do makijażu Blendit! (klik)
Dla mnie przebijają BeautyBlender, bo pracuje się z nimi równie dobrze, a są o połowę tańsze. Wiadomo, wykonane są z innego materiału, ale według mnie nie wpływa to na pracę z podkładem czy innym produktami. Bardzo Wam polecam te gąbeczki. 





9. Real Techniques Blush Brush
Mój zdecydowanie ulubiony pędzel w tym roku używany przy praktycznie każdym makijażu. Idealny do nakładania i rozcierania bronzera i różu. Zwykle daje ładne rozmyty efekt, ale można też zbudować nim intensywność. Jest to pędzel syntetyczny, więc jest także bardzo łatwo do utrzymania w czystości.

10. Giorgio Armani Acqua di Gioia
Przepiękny zapach, który idealnie do mnie pasuje. Pachnie delikatnie, świeżo, ale ma coś takiego w sobie co sprawia, że z przyjemnością po niego sięgam. Dodatkowo w życiu nie dostałam tylu komplementów na temat perfum od panów jak w przypadku tych. 

11. Balsam do ust Tisane
Najlepszy balsam do ust jaki miałam okazję używać. Bije na głowę Nuxe czy Clarins, chociaż jeszcze Clarins jest dobrym balsamem do ust. Pięknie nawilża, wygładza i koi usta. Niezastąpiony u mnie w pielęgnacji. Kupiłam kolejne opakowanie i gdzieś je zgubiłam. Muszę koniecznie je znaleźć.

12. Organique olej makadamia
Jeszcze nie doczekał się osobnej recenzji, ale to co robi ten olej z moim włosami to istne cudo, a już zwłaszcza z końcówkami. Na pewno Wam jeszcze o nim napiszę. Jeśli macie niskoporowate włosy to myślę, że polubicie go bardziej niż olej kokosowy, przynajmniej ja go lubię bardziej, a raczej moje włosy.

13. L'Occitane kremy do rąk
Wszystkie bardzo lubię i mam mnóstwo mniejszych i większych opakowań w torebkach czy w aucie. Bardzo dobrze nawilżają dłonie i szybko się wchłaniają, są wydajne i ładne pachną. Towarzyszyły mi cały rok 2016. Zdecydowanie bardziej polecam Wam te z większą zawartością masła shea, bo lepiej nawilżają i odżywiają dłonie.

14. Organique peeling enzymatyczny
Dopóki nie spróbowałam tego produktu nie wierzyłam, że peeling bez drobinek działa. Jest delikatny dla skóry, usuwa martwy naskórek, a przy regularnym stosowaniu widać długotrwałe efekty. Jeszcze o nim napiszę, ale dla mnie cudo i podejrzewam, że ja skończę opakowanie to kupię następne.

15. Hagi Cosmetics peeling z olejem konopnym i makadamia
Ostatni już produkt to dla mnie wielkie zaskoczenie. Nawet peeling kawowy nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia jak ten produkt. Jest naturalny, spełnia swoje działanie w 100%, pięknie pachnie, ale więcej jeszcze o nim napiszę w najbliższym czasie.

I to już wszyscy ulubieńcy minionego roku. A jacy byli Wasi? Macie ich więcej? A może mniej? Piszcie koniecznie, dalej szukam ideałów w wielu kategoriach :)
Buziaki! :*
Copyright © 2014 U Vajlet , Blogger